Środa dzień loda, piątek weekendu początek, czwartek ożeszkurwajapierdole.
Ale po kolei.
Cytrynka zaszwankowała, niby niegroźnie, ale zawsze, a ponieważ jest dzielnym samochodzikiem odstawiłam ją do samochodowego spa (czytaj mechanika). Ponieważ spa/mechanik jest w dupie nigdzie (czyt. Bemowo, czyli nikt tej dzielnicy poza lokalesami jej nie kojarzy) postanawiam na bogato wrócić taksą (zaznaczam zwrot "na bogato", albowiem w dalszej części historii nabierze on barw). Warszawa, duże miasto, korporacji taksówkarskich dużo, żeby nie powiedzieć w chuj. Co się okazuje - dopiero czwarta korporacja (EleTaxi - dziękuję!) powiedziała, że przyjedzie po mnie. Cała reszta, albo nie odbiera telefonów, albo chce przyjechać koło środy.
Jadę taksówką, szczęśliwa jak świnia w kartoflach, że odstawiłam auto i nikogo i niczego po drodze nie porozjeżdżałam. Dojeżdżam do domu i tuż po blokiem okazuje się, że owa szczęśliwa świnia, nie jest już taka sprytna i szczęśliwa, bo zostawiła klucze do domu w... cytrynce. Tak. Tej cytrynce co relaksuje się akuratnie u mechanika w dupie nigdzie.
Kurwa.
KURWA.
Nic to. Nie na darmo jest się Project Managerem żeby nie umieć szybko rozwiązywać sytuacji kryzysowych.
Dziecko. Dziecko ma klucze do domu. Zatem na biegu do szkoły.
Świnia znów szczęśliwa, że trafiła na przerwę, i że szkoła mała to szybko znalazła dziecko. Wzięła klucze i już na luzie idzie na autobus.
Bilet! Jasne - jak autobus to przyda się bilet. I tu spryt mój sięgnął zenitu, bo okazuje się, że mam w telefonie skycash, gdzie mogę sobie kupic jakikowiek bilet. Nawet ze szkoły do domu. Ciach, ciach, dwa kliki i.... taki kurwa chuj, bo zapomniałam pinu do aplikacji. Aplikacja zablokowana na 2 godziny.
Super.
Na szczęście w portfelu znalazłam 3,4 na bilet 20 minutowy. Kupiłam w autobusie, siadam. Korek. Wypadek, stłuczka czy tam inne roboty drogowe. Ale luz. Mi się nie spieszy. Teoretycznie. Teoretycznie, albowiem podchodzi Pan kontroler i prosi o bilet. Super! Zaradna Kasia ma bilet - kupiła! Tyle, że zaradna Kasia nie przewidziała, że 3 minutowy przestój autobusu sprawi, że bilet się skończy za 3 minuty i Pan kontroler wystawi mandat. 190 zł polskich kurwa jego mać.
Także ten. Nie ma 12, a ten jebany czwartek wcale dobrze się nie zapowiada. Ciekawe co przyniesie dalej.
Komunikacyjny
czwartek, 1 czerwca 2017
wtorek, 9 lutego 2016
Nowobiznesowo
Rozmowy o nowych biznesach:
ONA: musimy tylko wybrac co chcemy zrobic zeby było w naszym mniemaniu zarobkowe i nieuwłaczające godności Emotikon smile
ONA: musimy tylko wybrac co chcemy zrobic zeby było w naszym mniemaniu zarobkowe i nieuwłaczające godności Emotikon smile
piątek, 20 lutego 2015
Chorobowo
Ona: Wiesz, że podobno moja choroba sprawia, że libido spada?
On: Nie żartuj. Przecież ja nie mam tylu kolegów żeby pomogli jak wyzdrowiejesz.
Faktycznie, nie ma.
On: Nie żartuj. Przecież ja nie mam tylu kolegów żeby pomogli jak wyzdrowiejesz.
Faktycznie, nie ma.
niedziela, 16 listopada 2014
Komunikacyjnie partnersko.
Poranne rozmowy z lubym o wspólnej przyszłości. Z opowieści wynika, że moglibyśmy wstąpić do kościoła jedi i wziąć ślub w stylu z gwiezdnych wojen, a wszyscy zaproszeni goście mogliby być przebrani za chewbacce.
Uważam, że jest to skrajnie niepoważne i niedojrzałe.
Co z gośćmi, którzy chcieliby się przebrać za Hana Solo albo R2D2??
Poza tym ja jako panna młoda nie mogłabym mieć podobno miecza świetlnego - do dupy taki ślub.
Uważam, że jest to skrajnie niepoważne i niedojrzałe.
Co z gośćmi, którzy chcieliby się przebrać za Hana Solo albo R2D2??
Poza tym ja jako panna młoda nie mogłabym mieć podobno miecza świetlnego - do dupy taki ślub.
wtorek, 1 lipca 2014
Komunikacyjnie męsko
Nie wiem co myśleć, gdy 40 letni facet mówi o misternych planach rozsiania po całym mieście trzystu złotych figur papieży (naturalnej wielkości! na podestach!) albo kończy rozmowę tekstem: "idę zdobywać bazę Obcych, kochanie, bo się zagnieździli pod Berlinem.".
Powinnam się martwić czy czule przytakiwać...?
No kurwa, naprawdę nie wiem.
Powinnam się martwić czy czule przytakiwać...?
No kurwa, naprawdę nie wiem.
czwartek, 26 czerwca 2014
Komunikacyjnie koleżeńsko
Ona, on nr 1, on nr 2 - pracują. Pakują mega wielki szuwaks, do mega małej torby. On nr 1 i on nr 2, zaprawieni w pakowaniu rzeczonego szuwaksu, instruują jak ona ma to robić:
On nr 1 - No jak kondona zakładaj! Jak kondona! No widać, że nigdy nie zakładałaś kondona.
Ona - (skupiona na pakowaniu bardzobardzo) No... Rękoma nie...
On nr 1 - (cisza. CISZA. CIIIIIIIISZAAAAAAAAAAAAA aż gęsto.)
On nr 2 - o kurwa.
Badam... tssssss..... KURTYNA.
On nr 1 - No jak kondona zakładaj! Jak kondona! No widać, że nigdy nie zakładałaś kondona.
Ona - (skupiona na pakowaniu bardzobardzo) No... Rękoma nie...
On nr 1 - (cisza. CISZA. CIIIIIIIISZAAAAAAAAAAAAA aż gęsto.)
On nr 2 - o kurwa.
Badam... tssssss..... KURTYNA.
niedziela, 8 czerwca 2014
Komunikacja erotyczna
Zachowałaś się jak facet. Bezczelnie po seksie zasnęłaś. A ja? Do 3.00 nad ranem chodziłem, książki jak debil czytałem i próbowałem zażreć truskawkami chuć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)