NIE.
Więc ja znów, żeby się przesunęła, bo chcę wejść do tramwaju.
NIE.
Ale, że wejść, bo miejsca nie ma...
POWIEDZIAŁAM NIE.
Ostatnie NIE zostało podkreślone ciosem tobołami w moją skromną osobę, które spowodowały formalne wypadnięcie z tramwaju. Przed nosem zatrzasnęły się drzwi, tramwaj pojechał a ja zostałam na przystanku zastanawiając się O CO KUR... CHODZI!!!
Załatwiona przez babinę:) czad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz