poniedziałek, 13 grudnia 2010

Komunikacyjnie zakupowo

Ja, Karola, zakupy. Znaczy ja kupuję, ona krąży wokoło szukając w mięsach i rybach atrakcji dla siebie. Zakupy zrobione, odchodzimy.
Ona: Mamo, a wiesz, że tam była słonica?
Ja: ? A skąd wiesz, że to była słonica, a nie słoń? Jak to rozpoznałaś?
Ona: No było napisane. Słonica.
Ja: .........??......
....
........

Olśnienie.

W sklepie mięsnym ciężko o słonicę. Natomiast z dostępnością SŁONINY nie ma problemu...

poniedziałek, 15 listopada 2010

Komunikacyjnie religijnie

Dziecko chodzi na religię. No cóż. Taki lajf.
Po pierwszych zajęciach pytam:
Ja: A Pani nauczyła już was żegnać się? (w sensie czynić znak krzyża na piersi)
Ona: Nie, normalnie do widzenia mówimy...

No tak, w sumie oczywista odpowiedź.

Komunikacyjnie dziecięco

Ja, ona, tramwaj. Jak każde dziecko, po kilku minutach i moja córka zaczyna się nudzić więc wymyśla grę: jedna osoba myśli o jakiejś rzeczy, daje jedną podpowiedź, a druga zgaduje co to jest.
Ona: Bardzo kolorowe
Ja: Tęcza!
Ona: Super! Teraz następne. Jest bardzo kolorowe i ma patyk
....
.......?
..........????
Ja: Poddaję się, nie wiem.
Ona: Tęcza na patyku.

Po prostu. Komunikacja bez zarzutu.

Komunikacyjnie z Panem Mężem

Noc. On śpi, ja próbuję zasnąć. I jak to bywa w takich chwilach, Pan Mąż zaczyna ze mną rozmawiać:
On: Pogodzili się?
Ja: Kto?
On: No bracia.
Ja: Jacy bracia?
On: Bliźniacy.
Ja: Jacy bliźniacy?
W tym momencie olśnienie: Pan Mąż śpi i zaczyna nocne rozmowy. Ja mam ubaw, więc kontynuuję.
Ja: A gdzie oni teraz są?
On: Pojechali w góry.
Ja: A Ty?
On: Ja też. Z nimi. Ale spoko, dziś wracam.
No i wrócił. Więc spoko.

wtorek, 16 lutego 2010

Komunikacyjnie przedszkolnie

Ja. Dziecko. Rozmowa. "Słuchaj! Do przedszkola trzeba przynieść: pudełko po chusteczkach, pudełko po zapałkach i koszulkę ALIGATORSKĄ!"
....
.....
......???
Koszulka ALIGATORSKA = koszulka introligatorska. Słaba jestem??:)

niedziela, 14 lutego 2010

Komunikacyjnie rodzinnie

Dom. Mąż. Dziecko. Ja. Rozmowa się tyczy wyjścia z domu. Rozmowa długa. Każdy ma inny pomysł. Rozmowa:
- mąż: "... do d..py maryny"
- dziecko: "ooo ja też chcę! tam jeszcze nie byłam!"
....