czwartek, 10 listopada 2011

Komunikacyjnie zębowo

Pierwszy kiwający się ząb. Od kilku dni. Wyglądający jak krzywa sztacheta w płocie.
Dziś w końcu sama go wyciągnęła. Jest w chusteczce. Całe 3 i pół sekundy. Pognała z nim do pokoju i kitra go pod poduszkę.
Udaję, że nie wiem o co chodzi. a ta mi tłumaczy:
ONA: - Chłopcom to wróżka zębuszka przyniosła samochód z rakietami, lego, wóz strażacki i inne...
JA: - Laska, ale jest noc - jak Ci ta wróżka zorganizuje to wszystko po nocy.
ONA: - No wiesz co, takie rzeczy chlopakom przyniósła to mi głupiego robota albo chociaż kasę też przyniesie...

No to przyniosła. Gazetę z pet shopami - w żabce o 22 nic innego nie było.

środa, 19 października 2011

Komunikacyjnie na dorosło

Ja, ona, rozmowy o życiu.

Ja dorosła, próbuję porozmawiać z córką jak wygląda nasze nowe życie, czy nie chce o coś zapytać, czy nie chce o czymś powiedzieć. Takie tam. Mądrości dorosłych, odpowiedzialnych dorosłych chcących ułatwić życie dzieciom.

Ona: No ale sama spójrz. Co się zmieniło jak on się wyprowadził. Dalej jesteśmy w sumie tylko we dwie, robimy te same rzeczy nawet jak on był. A jeżeli tobie będzie łatwiej, to możemy sobie wyobrażać, że on dalej siedzi tam w tym kącie.

?!

piątek, 19 sierpnia 2011

Komunikacyjnie z rówieśnikami

Ona i jej dwie koleżanki bawią się w jej pokoju. Ja w drugim pokoju pracuję i nasłuchuję rozmów sześciolatek. Po chwili rozlega się przerażony krzyk najmłodszej:
- Co ty robisz?? To straszne!!!!
Na co moje dziecko z nieukrywaną dumą w głosie odpowiada:
- Mama mnie tego nauczyła. Trzeba poślinić palec i włożyć komuś do ucha albo do nosa. Mama mnie tego nauczyła.

Fakt. Ja. I też z tego jestem dumna.

środa, 5 stycznia 2011

Telefony od sprzedawców, handlowców i wszelakich przedstawicieli firm przeróżnych. A to kup pan cegłę, a to ubezpieczenie, a to reklamę.
I tak bez końca.
Kochają mnie. Szczególnie z ukrytych numerów, kiedy człowiek nie ma pojęcia kto dzwoni.
Telefon. Numer oczywiście nieznany
PAN: Czy ja się dodzwoniłem do właściciela firmy???
JA: A skąd ja mogę wiedzieć do jakiej firmy pan chce się dodzwonić??
PAN: No to pani wie czy jest właścicielem firmy czy nie!
JA: No to po co pan pyta czy jestem właścicielem skoro pan już to wie.
PAN: To jest pani czy nie?
JA: Ale jakiej firmy?
PAN: No tej z internetu.
JA: Ale której?
PAN: No ja dostałem numer od współpracownika.
JA: Dobrze nieważne - o co chodzi.
PAN: Bo my chcemy się z Panią i pani współpracownikami na spotkanie umówić - oczywiście spotkanie BEZPŁATNE.
JA: Jak pan się chce spotkać z pracownikami to po co pan do mnie dzwoni. Z resztą - ja nie mam pracowników. A za spotkanie dziękuję.
PAN: A to nie martwi się pani o swoją przyszłość finansową?? ....... (i tu wstęp dobrze wyuczonego elaboratu, nt. wzbudzania poczucia winy u rozmówcy, że nie myśli o zabezpieczeniach finansowych i ubezpieczeniowych)
JA: Raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas i propozycję spotkania. Dziękuję i do widzenia.
I się pan chyba obraził bo się rozłączył nawet bez dowidzenia.
A najlepsze jest to, że nawet nie wiem skąd dzwonił i po co te BEZPŁATNE spotkanie. Obstawiam ubezpieczenia, ale pewności nie mam.