środa, 5 stycznia 2011

Telefony od sprzedawców, handlowców i wszelakich przedstawicieli firm przeróżnych. A to kup pan cegłę, a to ubezpieczenie, a to reklamę.
I tak bez końca.
Kochają mnie. Szczególnie z ukrytych numerów, kiedy człowiek nie ma pojęcia kto dzwoni.
Telefon. Numer oczywiście nieznany
PAN: Czy ja się dodzwoniłem do właściciela firmy???
JA: A skąd ja mogę wiedzieć do jakiej firmy pan chce się dodzwonić??
PAN: No to pani wie czy jest właścicielem firmy czy nie!
JA: No to po co pan pyta czy jestem właścicielem skoro pan już to wie.
PAN: To jest pani czy nie?
JA: Ale jakiej firmy?
PAN: No tej z internetu.
JA: Ale której?
PAN: No ja dostałem numer od współpracownika.
JA: Dobrze nieważne - o co chodzi.
PAN: Bo my chcemy się z Panią i pani współpracownikami na spotkanie umówić - oczywiście spotkanie BEZPŁATNE.
JA: Jak pan się chce spotkać z pracownikami to po co pan do mnie dzwoni. Z resztą - ja nie mam pracowników. A za spotkanie dziękuję.
PAN: A to nie martwi się pani o swoją przyszłość finansową?? ....... (i tu wstęp dobrze wyuczonego elaboratu, nt. wzbudzania poczucia winy u rozmówcy, że nie myśli o zabezpieczeniach finansowych i ubezpieczeniowych)
JA: Raz jeszcze dziękuję za poświęcony czas i propozycję spotkania. Dziękuję i do widzenia.
I się pan chyba obraził bo się rozłączył nawet bez dowidzenia.
A najlepsze jest to, że nawet nie wiem skąd dzwonił i po co te BEZPŁATNE spotkanie. Obstawiam ubezpieczenia, ale pewności nie mam.