czwartek, 1 czerwca 2017

Czwartkowo

Środa dzień loda, piątek weekendu początek, czwartek ożeszkurwajapierdole. 
Ale po kolei.
Cytrynka zaszwankowała, niby niegroźnie, ale zawsze, a ponieważ jest dzielnym samochodzikiem odstawiłam ją do samochodowego spa (czytaj mechanika). Ponieważ spa/mechanik jest w dupie nigdzie (czyt. Bemowo, czyli nikt tej dzielnicy poza lokalesami jej nie kojarzy) postanawiam na bogato wrócić taksą (zaznaczam zwrot "na bogato", albowiem w dalszej części historii nabierze on barw). Warszawa, duże miasto, korporacji taksówkarskich dużo, żeby nie powiedzieć w chuj. Co się okazuje - dopiero czwarta korporacja (EleTaxi - dziękuję!) powiedziała, że przyjedzie po mnie. Cała reszta, albo nie odbiera telefonów, albo chce przyjechać koło środy.
Jadę taksówką, szczęśliwa jak świnia w kartoflach, że odstawiłam auto i nikogo i niczego po drodze nie porozjeżdżałam. Dojeżdżam do domu i tuż po blokiem okazuje się, że owa szczęśliwa świnia, nie jest już taka sprytna i szczęśliwa, bo zostawiła klucze do domu w... cytrynce. Tak. Tej cytrynce co relaksuje się akuratnie u mechanika w dupie nigdzie.
Kurwa. 
KURWA.
Nic to. Nie na darmo jest się Project Managerem żeby nie umieć szybko rozwiązywać sytuacji kryzysowych. 
Dziecko. Dziecko ma klucze do domu. Zatem na biegu do szkoły. 
Świnia znów szczęśliwa, że trafiła na przerwę, i że szkoła mała to szybko znalazła dziecko. Wzięła klucze i już na luzie idzie na autobus.
Bilet! Jasne - jak autobus to przyda się bilet. I tu spryt mój sięgnął zenitu, bo okazuje się, że mam w telefonie skycash, gdzie mogę sobie kupic jakikowiek bilet. Nawet ze szkoły do domu. Ciach, ciach, dwa kliki i.... taki kurwa chuj, bo zapomniałam pinu do aplikacji. Aplikacja zablokowana na 2 godziny.
Super. 
Na szczęście w portfelu znalazłam 3,4 na bilet 20 minutowy. Kupiłam w autobusie, siadam. Korek. Wypadek, stłuczka czy tam inne roboty drogowe. Ale luz. Mi się nie spieszy. Teoretycznie. Teoretycznie, albowiem podchodzi Pan kontroler i prosi o bilet. Super! Zaradna Kasia ma bilet - kupiła! Tyle, że zaradna Kasia nie przewidziała, że 3 minutowy przestój autobusu sprawi, że bilet się skończy za 3 minuty i Pan kontroler wystawi mandat. 190 zł polskich kurwa jego mać.
Także ten. Nie ma 12, a ten jebany czwartek wcale dobrze się nie zapowiada. Ciekawe co przyniesie dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz